środa, 13 kwietnia 2011

Metalowcy a Gaba Kulka

W poniedziałek 11 kwietnia spotkała mnie duuuża przyjemność: przyjaciel znienacka zaprosił mnie na koncert mojej ulubionej wokalistki, do której mam zupełnie irracjonalną słabość. Irracjonalną, bo mogłaby być moją córką a tworzy muzykę szaloną, wizjonerską, zupełnie nie w moim stylu.
Ta dziewczynka nazywa się Gaba Kulka i jest absolutną gwiazdą polskiej sceny, bo w odróżnieniu od szansonistek typu Gosia A., Monika B., i Patrycja M. ma naprawdę talent i charyzmę.
Jako osoba starej daty najpierw zakochałam się oczywiście w "Sleepwalk", czyli płycie Kulki i Kucza, ale kiedy się już tym nazachwycałam i nauczyłam na pamięć wszystkich piosenek, z samozaparciem oswoiłam także jej pierwsze dwie płyty, chociaż lekko nie było...J
Tym razem Gaba wystawiła moje zdrowie na jeszcze cięższą próbę. Oto w teatrze Bajka odbył się koncert promujący jej najnowszą płytę, na której moja gwiazda dokonała własnych aranżacji utworów ... Iron Maidena, czyli po prostu metalu.
Epoka metalu nawet kiedy byłam naprawdę młoda przepłynęła obok mnie jak obłok, nie zatrzymując mojej uwagi ani na dzień. To po prostu nigdy nie była moja muzyka. Teraz, kiedy mam... dziesiąt lat więcej, przyszło mi wysłuchać 1,5 godziny hardcorowego hałasu, któremu w zasadzie mogę zarzucić tylko jedno...: że było ciut za głośno. Po pół godzinie byłam głucha jak pień i trochę trwało, zanim odzyskałam słuch. Ale całej reszty, no po prostu nie mogę się czepić!
Zaczęło się całkiem relaksowo: piosenką "Metalowcy, metalowcy, w każdej branży i dziedzinie my fachowcy..." Brakowało tylko ruchomych obrazów z widokiem na PGR i traktory. A potem już nie było relaksowo ani trochę.
Czterej muzycy, którzy uczestniczyli w tym projekcie BAABA KULKA, nie ustępowali jej talentem muzycznym, ani poczuciem humoru. Nie tylko, że po mistrzowsku grali tę niełatwą muzykę, to jeszcze świetnie się bawili. Muzyka faktycznie niełatwa, ale nie można jej było absolutnie porównywać z jazgotem Behemota czy jemu podobnych. Oprócz licznych odjechanych i nieco kakafonicznych kawałków co raz pojawiały się świetne motywy muzyczne, które teoretycznie też powinny pochodzić od Iron Maidena...ale...myślę, że wątpię. Za bardzo mi to pasowało do stylu mojej ulubienicy. W każdym razie nie było to ani trochę tak nieprzyjazne dla ucha, jak zawsze myślałam o metalu.
Bo na swojej prywatnej liście pt. "Powinni tego zabronić" zawsze stawiałam metal na zaszczytnym drugim miejscu, zaraz po Pendereckim.
Wracając do koncertu, samą Gabę mogę oglądać godzinami: uwielbiam jej profesjonalizm, ale też jednocześnie naturalność, spontaniczność i... miny.
Lubię nawet te blond pióra na głowie, które mój ojciec przyrównałby do pęczka grochowin, wybaczam czerwony makijaż na powiekach. A jej głos, który przypomina oczywiście Kate Bush ale tylko czasami, sprawia, że coś mi się robi w głowie kiedy jej słucham.
Dobrze, że jest ktoś taki na scenie. Niech już sobie gra ten metal, jak musi, zniosę wiele.
PS. Razem z samochodem ukradli mi 3 płyty Gaby. Teraz pracowicie je sobie odkupuję. Już nie umiem bez niej jechać w dłuższą trasę. Nie wiem wprawdzie, czy kupię również tę najnowszą, bo jednak słuchanie tego tylko z głośników może być zbyt dużym wyzwaniem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz